niedziela, 6 października 2013

Rozdział 19

2 miesiące później:
Klaudia była już gotowa do porodu.Płci dziecka nie chciała znać - miała to być niespodzianka. Ojcem dziecka okazał się Marco. Na razie nikt o tym nie wiedział oprócz Oli. Od wydarzenia z Łukaszem mieszkała z Aleksandrą.
Klaudia siedziała na swoim ulubionym fotelu w koncie i czytała książkę. Nagle zaczęło jej się coś dziać. Strasznie zaczął ją bolec brzuch. Dziewczyna nie mogła wytrzymać i zawołała Olę. Ta spanikowana zadzwoniła po karetkę która przyjechała w ciągu 15 minut. Klaudie zabrano do szpitala natomiast Ola pojechała samochodem.
30 minut później:
W szpitalu znajdował się Marco , Łukasz ze swoją nowa dziewczyną - szybko się pocieszył i Ola. Wszyscy z niecierpliwieni krążyli po korytarzu szpitala. Nagle z sali wyszedł lekarz Ola zerwała się pierwsza z krzesła.
- Panie doktorze , przepraszam co siedzieje z Klaudią Jawor?
- Na razie nie wiemy. Nasz ginekolog ja pada. Musimy jeszcze zrobić podstawowe pytania.
- Czy coś zagraża dziecku?-wtrącił się Łukasz
- Obawiam się...-i nie dokończył ponieważ zawołała go pielęgniarka do sali 23 gdzie leżała Klaudia
- Boże jak jej się coś stanie...-powtarzał Marco
- Nie pierdol Reus!-krzyknął Łukasz
- Chłopaki przestańcie , trzeba czekać.
Wszyscy z niecierpliwieni siedzieli i czekali...
2 godziny później
Z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Kierował się w stronę przyjaciół Klaudii.
- Kto jest ojcem dziecka? - zapytał
Nikt się nie odezwał
- Czyli nie wiadomo?
Wszyscy kiwnęli głową.
- Dobrze. Zapraszam do gabinetu panią Ole w takim razie
Ola posłusznie poszła na starszym profesorem.
- A więc pani Olu. Wszystko robiliśmy co w naszej mocy aby uratować dziecko. Niestety doszło do poronienia. Nikt tego wcześniej nie zauważył , że zaczyna coś się dziać. Dziecko było zbyt słabe aby mogło przeżyć przykro mi. Udało nam się tylko wywnioskować , że był to chłopczyk.Proszę ma pani numer do dobrego psychologa.
- A..ale...ale jak to?Wszystko przecież było w porządku...
- Przykro mi...
Ola bez słowa wyszła z gabinetu. Teraz musiała wszystkim to powiedzieć , a najgorsze to , że musiała powiedzieć Marco , że był ojcem dziecka.
- I co , co powiedział?-zapytał się Łukasz
- Klaudia...Klaudia...poroniła. Dowiedziałam się tylko że to był chłopczyk , a ojcem dziecka jest...Maro
Nikt nie mógł w to uwierzyć szczególnie Marco. Jego synek umarł , nie przeżył. Wszystko by oddał za niego . W tej chwili zrozumiał , że go pokochał.

Miesiąc później:
Klaudia była pod stałą opieką psychologa. Nie mogła się pozbierać po śmierci jej dziecka obwiniała się o wszystko. Siedziała w kuchni i oglądała zdjęcia jej i Łukasza. Tak bardzo jej go brakowało. Jego dotyku , pocałunku. Niestety znalazł sobie inną , szybko się pocieszył. Z zamyśleń wyrwała Klaudię Ola.
- Klaudiuś do ciebie...Marco
- Niech wejdzie.-powiedziała bez entuzjazmu
Chłopak wszedł do jej pokoju. Zobaczył bladą zapłakana twarz i sińce pod oczami. Wyczerpana dziewczynę , która straciła wszystko...
- Klaudia...-zaczął-Ja muszę ci coś powiedzieć
-Tak?-i popatrzyła się w jego błękitne oczy
- To wszystko prze zemnie...
- Ale jak to?
- Nie powiedziałem ci całej prawdy, to ...

Hehe nie ma to jak skończyć na ciekawszym :D Rozdział ten dedykuje wszystkim , którzy czytają i komentują blog - dziękuje. <33
Następny rozdział może na tygodniu- zobaczę co da się zrobić :)
Komentujcie to bardzo motywuję !!!
   



piątek, 4 października 2013

Rozdzial 18

Klaudia szla ulica. Zadawała sobie tylko jedno pytanie : Jak ma mu o tym wszystkim powiedzieć , ze jest w ciąży.Nie wie dokładnie czyje to dziecko Marco , Lukasz ? Po prostu nie wie. Po 30 minutach była na miejscu. Miała zapukać , ale ..,zawahała się..Co ma mi by powiedzieć ''Cześć Lukasz chyba jestem w ciąży z tobą". W końcu przełamała się i zadzwoniła dzwonkiem. Otworzył jej Lukasz.
- Czego ?- zapytał oschle
- Mogę wejść chyba musimy porozmawiać.
- Nie mamy o czym.
- Owszem mamy.
- Wejdź.
Klaudia zdjęła kurtkę i usiadła na kanapie.
- To o czym chciałaś porozmawiać?
- Lukasz...-zaczęła-Ja chyba jestem w ciąży ... z tobą
Łukasza zatkało.  Nie wiedział co ma powiedzieć.
- A...a..a albo z nim
- Nie wiem.
- To je sowiedz cholera jasna !
- Łukasz prosze cie , nie krzycz.
Łukasz nic nie odpowiedział.
- Wiem , że cię zrniłam...-Klaudia nie dokończyła , bo przerwał jej Łukasz
- Nie , nic nie wiesz. Jak będziesz już wiedziała kto jest ojcem dziecka daj znać , cześć.
Dziewczyna bez słowa wyszła. Udała się teraz do domu Marco , musiała mu przecierz powiedziec o dziecku. Zapukała więc do drzwi. Otowrzył jej blondyn.
- Hej. - przywitała sie
- Hej , wejć.
Klaudia udała się do kuchni i usiadła wygodnie na krześle.
- Marco...musimy pogadać...
- Cos sie stało?
- Tak...ja jestem w ciązy , chyba z tobą nie wiem.
Marco nie mógł w to uwierzyć. Był jeszcze młody i nie był gotowy zostać ojcem.
- Klaudia...jak to... zabezpieczaliśmy się przecieczesz...
-  Marco , nie każde tabletki działają w 100%.
- A może to Łukasza dziecko?
- Marco nie wiem !
- No...ale jak moje sie okaże...to...usuniesz je?
- Co?! Marco! Słyszysz się! Baranie!-Klaudia bez słowa wyszła.
Szła do domu , cała zapłakana. Jej życie to koszmar. W tym momencie chciała się zabić , ale teraz nie mogła...przecież nosi dziecko. Po godzinie była w domu cała zziębnięta.
- Klaudia.Martwilam się-zaczęła Ola
- Przepraszam , musiałam przeciesz powiedziec chłopcom , że jestem w ciąży.
- I jak zareagowali?
- Jak? Łukasz... okazał zimna krwe , a Marco...skończony idiota i tyle.
- A co powiedział?
- Jak okaże się , że to jego dziecko , to mam je usunąć. On nie jest gotowy.-powiedziała zapłakana Klaudia
- Nie martw się , wszystko będzie dobrze.
- Mówisz tak od dawna , a jest gorzej! Idę spać.
Ola zajęła się jedzeniem , a Klaudia w tym czasie siedziała w swoim pokoju skulona płacząc. Nie wiedziała dlaczego jej życie zmienia się z dnia na dzień o 180 stopni. Jest bliska wykończeniu. Nawet próbowała jak to jest strzelać z pistoletu , ale jak na razie jako pistolet służyła ręka...


Przepraszam , ale coś mój komputer nawalił i rozdział 18 maił być kontynuowany jutro miałam go tylko zapisać , a opublikowałam go i dlatego nie skończony dodałam go - Bardzoo Przeepraszam <33
Zbliżamy sie ku końcowi  choc wątpie czy zdąże napisac wszystko w 20 rozdziałach... Wszystko mi się wali... moja przyjaciółka się do mnie nie odzywa i chyba coś tak czuje , że to będzie koniec naszej "przyjaźni" - ja to mam szczęście do ludzi. Jak ma już ranić niech rani tak abym sie więcej do niej nie zbliżała...:(
Komentujcie to bardzo motywuje!
Pozdrawiam serdecznie.


 



środa, 2 października 2013

Rozdzial 17

Siedemnasty , listopada , wtorek. Najgorszy dzień w życiu Klaudii. Dlaczego?...
Jest deszczowy , zimny wtorek. Termometr wskazywał -2 stopnie. Wieczór, dziewczyna przygotowywała kolacje. Do domu wpadł Lukasz z gazeta w reku. Cały wściekły. Zdaj kurtkę i kierował się w stronę kuchni.
- O kotek...-Klaudia niedokończona , przerwał jej Lukasz
- Teraz kochanie tak !? Co to jest? - pokazał jej okładkę gazety na której widniało zdjęcie jej i Marco jak się całują i do tego nagłówek '' Czy Klaudia Jawor zdradza Łukasza Piszczka z jego kumplem"?
- Łukasz ... to nie tak.- Klaudia nie chciała zerwać z Łukaszem , to ona kontakty miała zerwać z Marco
- Pomyśleć...ja ci się chciałem oświadczyć dzisiaj - i rzucił małe czerwone pudełeczko
- Przepraszam Łukasz....Kocham cię.
- Nie...za późno! Wypierdalaj z mojego domu dziwko i więcej się nie pokazuj!
- Przepraszam , kochanie.
Łukasz nie wytrzymał , złapał Klaudie za nad garstek i mocno ścisnął. Miał coś jeszcze powiedzieć , ale ta wyrwała się z uścisku i pobiegła na górę. Wyjęła z szafy walizkę i zaczęła się pakować. Po raz ostatni spoglądnęła na zdjęcie jej i Łukasza stojące na stoliku nocnym. Zeszła na dół , tam ujrzała obrońce , który siedzi na kanapie. Spojrzał na nią i ona na niego , ale szybko ich oczy wylądowały na ścianie.
Klaudia wyszła. Było jej naprawdę zimno. Nie miała gdzie się podziać. Co teraz ? Pójdzie do Marco? Nie... Ostatnia deska ratunku to Ola. Mieszkała 2 kilometry z stąd , ale teraz dziewczynie było to obojętne...

Miesiąc później
Klaudia przez ten czas znajdowała się u Oli. Całe noce płakała , nie jadła. Kochała Łukasza , a teraz co ? "Tak bardzo go kochała i z zniszczyła to przez jej głupotę". Dzisiaj miała wybrać się do Łukasza. Zeszła na dół , tam czekała na nią przyjaciółka ze śniadaniem.. Nie było jej do śmiechu , zobaczyła smutna Klaudie , oczy miała podkrążone od łez...
- Proszę śniadanie.-podała jej Ola
- Nie mam ochoty jeść.
- Klaudia , musisz coś jeść kochanie , tak nie możesz w końcu mi tu trupem padniesz.
- Wole to nisz...-i nie dokończyła , bo przerwała jej Ola
- Klaudia , nawet tak nie mów.
Dziewczyny zjadły śniadanie w milczeniu. Ola musiała iść do pracy , a Klaudia wzięła urlop nie chciała na razie spotykać się z chłopcami szczególnie z Łukaszem. Postanowiła trochę poszperać  w internecie. Napotkała się na zdjęcie Łukasza. Tak pięknie wyglądał, kochała go , a ona to spieprzyła. Za długo się zastanawiała.
Zegar wskazywał 18:00 , ściemniało się. Klaudia ubrała się i była gotowa do wyjścia , musiała się spotkać z Łukaszem Jeden mały organizm , może ich połączyć , ale czy będzie tak jak dawniej...? Musiała mu o tym na razie powiedzieć ...


Wiem jest bardzo krótki. Internet oczywiście mi na walił i nie miałam jak dodać , a miałam gotowy :D
Przepraszam bardzo , że rozczarowałam tym Lenę Klopp , którą całuję i mocno przepraszam. ! <33
Komentujcie to bardzo motywuje !!! 




poniedziałek, 30 września 2013

Rozdzial 16

Miesiąc później:
Klaudia pozbierała się po śmierci swojej mamy. Klaudia nie otrzymuje kontaktów z tatem ze względu na to , ze spotyka się młodszą 10 lat kobieta. Klaudia dzisiaj postanowiła , ze spotka się na weekend z Marco. Bardzo się za nim stęskniła. Nie wiedziała tylko co ma powiedzieć Łukaszowi. Na pewno będzie się pytał gdzie idzie. Choć... może powiedzieć , ze na weekend idzie do Olki i wróci w niedziele wieczorem. Ten plan mógł wydawać się mądry.
Klaudia siedziała na kanapie , Lukasz w tym czasie był na treningu. Zegar wskazywać 11:00 , dziewczyna zabrała się za robienie obiadu. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Klaudia odeszła od blatu i otworzyła drzwi , w progu stała zapłakana Ola.
- Ola skarbie , co się stało? - zapytała zatroskana Klaudia
- Zdradził...zostawił jak szmatę...zabawkę...
- Kto?
- Jak to kto? Maciek , zdradził mnie z nie jaka Julitą.
- Tak mi przykro kochanie. Jak ja mam ci pomoc?
- Mogę do wieczoru zostać u was?
- Nie ma problemu. Wiesz co mam do ciebie taka nie zręczną sprawę...
- Wal.-powiedziała Ola,  wycierając chusteczka łzy
Klaudia wtajemniczyła Ole w swój plan aby odwiedzić Marco. Ta zgodziła się chętnie , ale doradziła Klaudii aby w końcu  wybrała tego jedynego.Dziewczyna oczywiście przytaknęła. Obie przyjaciółki zabrały się za przygotowywanie obiadu.
Godzinę później przyszedł Łukasz zmęczony treningiem.
- Cześć kochanie , o Ola.
- Cześć.-przywitała się Ola
- Olka zostaje dzisiaj do wieczora u mnie  , a potem nocuje dwa dni u niej.
- Myślałem , ze weekend spędzimy razem...
- No tak , ale Ola ma problemu...babskie sprawy.
- Okay , to ja zaproszę Kubę do siebie i spędzimy męski wieczór.
- Świetny pomysł. Proszę obiad.-podała Klaudia
Dziewczyny także nałożyły sobie jedzenie i zaczęły konsumować. Po skończonym obiedzie Lukasz wyszedł na miasto coś kopić na swój wieczór , a Klaudia z Ola oglądały komedie romantyczna. Nagle do drzwi mieszkania ktoś się dobijał. Klaudia wstała w kanapy i otworzyła je. W progu stal wysoki ciemny brunet z wyrazem twarzy bardzo zdenerwowanej.
- To ty jesteś ta Klaudia?-zapytał nieznajomy
- Tak , ale my się chyba nie znamy..
- Owszem. Ja jestem Maciek.Ola ci nic nie mówiła , jestem jej chłopakiem , przepraszam byłym.
- Coś wspominała , ale jeśli ci o to chodzi czy jest u mnie , to jej nie ma.
Właśnie w tej chwili z salonu wyłoniła się Ola. Gdy tylko zobaczyła Macka , tak bardzo chciała do niego przytulic , pocałować i powiedzieć "Kocham cie".
- Nie ma mówisz...
- Dobrze Klaudia poradzę sobie.-wtrąciła się dziewczyna
- Na pewno?
- Tak
Klaudia poszła do pokoju , a po 15 minutach przyszła Ola.
I jak?-zapytała się Klaudia
- Dałam mu jeszcze jedną szanse. Wszystko mi wyjaśnił.Wieczorem wychodzę do niego.
- Zdurniałaś?! Dobrze się czujesz?!
- Klaudia, proszę cie. I kto to mówi?
- Dobra , ja idę się pakować...
-Okay, idziemy.
Dziewczyny weszły do sypialni i zaczęły się pakować gdyż zegar wskazywał godzinę 18:00. Łukasz właśnie wrócił do domu i przygotowywał zapiekankę. Szlo mu to dość kiepsko...Klaudia zeszła na dół z walizką.
- Wyjeżdżasz na rok?
- Nie , ale są tam rzeczy na ''czarna godzinę''.
-Dobrze już nie kończ....
Para pożegnała się namiętnie i dziewczyna wyszła razem z Ola. Oczywiście rozdzieliły się zaraz na mieszkaniem sąsiadki.
Gdy Klaudia znajdowała się już na miejscu zapukała do Marco. Dziewczyna weszła do środka , zdjęła  kurtkę i osiadła wygodnie na krześle.
- Stęskniłam się za tobą.-powiedziała czule Klaudia siadając na Marco kolanach.
- Ja tez i to bardzo.Kocham cie.
- Ja ciebie też.
- Klaudia .... ja ... proszę cie zerwij z Piszczkiem. On nie jest ciebie wart.
- Marco..to nie takie proste jak ci się wydaje...ale zastanowię się.
- To co jemy?
- Zamawiamy pizze?
- Ooo tak...!
Para zamówiła dużą pizze i zjadła ze smakiem. Resztę wieczoru spędziła w sypialni...

Przepraszam , że nie dodałam rozdziału w sobotę i niedziele , ale źle się czułam , brak weny i jeszcze babcia mi ciężko zachorowała -nie miałam jak. Przepraszam <33
I jak podoba się rozdział ? :D Ocenianie jednak pozostawiam wam. Tak jak wspomniałam wcześniej ten blog będzie miał 20 rozdziałów jeżeli się nie wyrobie 22-23 , ale to może :)
Komentujcie to bardzo motywuję !!!



sobota, 28 września 2013

Przepraszam

Przepraszam was bardzo , ale dzisiaj nie dodam nowego   rozdzialu. :( Brak weny , jestem strasznie zmeczona i zle sie czuje.
Postaram sie dodac jutro. Postanowilam tez , ze w tym blogu bedzie 20 rozdzialow.Ten blog byl taki na ''rozgrzewke'' ! :>
Pozdrawiam was i jeszcze raz Przepraszaam <33

piątek, 27 września 2013

Rozdział 15

4 miesiące później
Klaudia już od dłuższego czasu spotykała się z Marco. Wiedziała , że źle postępuje. Miała dwóch mężczyzn , których kochała nad życie. Marco namawiał ją aby zerwała z Łukaszem wszelkie kontakty lub uciekła. Nie wiedziała jak sobie poradzi. Przyjaciółka wspierała ją jak tylko mogła. Pewnego dnia jej życie legło w gruzach. Była piękna słoneczna sobota-ranek. Klaudia jeszcze smacznie spała gdy zadzwonił jej telefon. Wzięła komórkę , na wyświetlaczu pojawił się napis "Tata". Dziewczyna była zaskoczona. Odebrała.
- Cześć tato. -powiedziała zaspanym głosem                                                                                     
- Córeczko...
-Tak?
 - Mama...miała wypadek...i...nie żyje                                                                                                       W tej chwili świat Klaudii zawirował staną w miejscu. Opuściła  słuchawkę i jedynie co mogła teraz wypowiedzieć to słowa"nie!". Łukasz , który spał , usłyszał Klaudii płacz.
-Klaudia co się stało?-zapytał podenerwowany
Łukasz
- Moja...moja mama... nie żyje... miała wypadek                                        
Łukasz był zaszokowany. Jedynie co mógł zrobić
To przytulic swoją dziewczynę i pocieszać ją.

Późne popołudnie:
Klaudia cały dzień przeleżała na kanapie plącząc. Piszczek pocieszał ją , ale to nic nie dawało. Jutro moją wyjeżdżać do Polski. Pogrzeb ma się odbyć w poniedziałek.

Niedziela:

Klaudia nie odezwała się słowem do nikogo. Łukasz martwił o Klaudię. Nic nie jadła , nie spała jedynie co robiła to płakała. Samolot mięli na 11:00 więc byli już w drodze do lotniska.
- Klauduś odezwiesz się?
Łukasz nie otrzymał odpowiedzi.
- Wiem , że to jest dla ciebie trudne. Wszystko sie po układa. Dzwoniła Ola , bo ty nie odbierasz
telefonów. Ola jest już w Polsce.
Klaudia tylko spojrzała na Łukasza swoimi smutnymi i czerwonymi oczkami. 
Po 3 godzinach lotu byli na miejscu. Przed drzwiami domu Łukasz bardzo się denerwował.Nie znał rodziców Klaudii. Zadzwonił nie pewnie dzwonkiem.
- Dzień dobry. Ja jestem chłopakiem Klaudi. Bardzo mi przykro...
- Proszę wejdźcie.
Klaudia tylko wtuliła się do taty  , szepnęła mu  coś do ucha i poszła na górę. Łukasz został z ojcem dziewczyny sam.
- Niech jej pan da trochę czasu. Do mnie w ogóle nie odzywa się od sobotniego ranka. To dla niej ciężkie. Wiem co to stracić matkę. Sam ją kiedyś straciłem , miałem wtedy 12lat. Zmarła na nowotworowa.
- Przykro mi.Wydajesz się na porządnego chłopaka. W piątek była taka uśmiechnięta i wesoła. A rano w sobotę zadzwoniła do mnie policja z informacja , że zmarła mi żona... - ojciec nie dokończył , wstał od stołu przeprosił poszedł do sypialni.
Łukasz w tym czasie porozglądał się po domu , zrobił herbatę Klaudii i znalazł ją w jej starym pokoju gdzie wsiały plakaty BvB. 
- Proszę herbatka.-powiedział z troską
- Dziękuję.-opowiedziała słabiutkim głosem- Przepraszam cie , że się nie odzywałam , nie chciałam z nikim rozmawiać...-dziewczyna nie dokończyła , przerwał jej Łukasz.
- Cii.-i położył jej palec na ustach - Wszystko będzie dobrze... jesteś wykończona ić spać. 
Dziewczyna wtuliła się w chłopaka i po kilku minutach snęła. Jutro czekał na nią ciężki dzień.


Następnego dnia:
Klaudia obudziła się , zjadła śniadanie i poszła ubrać się na pogrzeb.Gotowa zeszła na dół i razem z Łukaszem i tatą pojechali do kościoła. Cała ceremonia trwała 2,5 godziny. Wyczerpana z płaczu Klaudia zjadła uroczysty obiad i poszła się położyć. Była sama w swoim pokoju gdzie zawsze mama budziła ja do szkoły lib zanosiła gorące kakao przed klasówką.Teraz już ją nie zobaczy , nie usłyszy jej ciepłego głosu , jej pięknego uśmiechu. Może to jakiś znak? Znak , że przez jej głupotę straciła mamę? Nie to nie możliwe. To niema nic wspólnego z Marco i Łukaszem. - te pytania nasuwały sie Klaudii do póki do pokoju nie zapukał tata.
- Mogę?
- Jasne.
- Teraz wiem , że będzie nam ciężko , ale damy rade.
- Na pewno. - i wtuliła eis do ojca.
- Kiedy wracacie?
- Jutro. Łukasz ma treningi , a ja ,muszę chodzić do pracy.
-Zostań...
- Tato...
- Dobrze już dobrze. Kiedy macie samolot?
- Jutro na 17:00...

Wiem rozdział nie należy do najweselszych. :(  Rozdział powinnam dodać jutro :D
Komentujcie to bardzo motywuje !!!
















  



środa, 25 września 2013

Rozdział 14

Rano Klaudia krzątała się po kuchni robiąc śniadanie. Nie wiedziała jak pokarze się na stadionie. Przecież tam będzie Marco... Z zamyśleń wyrwał Klaudię Łukasz.
- Cześć kotek ! - i pocałował Klaudię w czoło
- No cześć , cześć.
- A co ty taka dzisiaj smutna?Co się stało ? Wczoraj na wet nie chciałaś się z nami bawić , a gdy zobaczyłaś Marco od razu poszłaś na górę potem on , jak ty poszłaś on wyszedł , trzasnął drzwiami... - Łukasz nie dokończył , bo przerwała mu Klaudia
- Łukasz wczoraj źle się czułam , a ta sprawa z Marco była czystym przypadkiem.
- No niech ci będzie...Co na sniadanie
- Jajecznica i ubieraj się szybko bo na 9:00 trening masz.
- Tak jest szefowo.
Klaudia pocałowała go w policzek i poszła ubierać się do pracy. Gdy zeszła na dół Łukasza już nie było. Dziewczyna wzięła klucze i pojechała pod stadiom.
Klaudia była bardzo podenerwowana. Na pracy nie umiała się skupić... jeszcze to dzisiejsze spotkanie z piłkarzami... Pani psycholog patrzyła się z dużego okna na trening chłopców. Oczywiście wygłupów nie było końca. Mario z Marco bawili się w berka , Łukasz z Kubą jeździli na baranach , Laitner odnalazł swoje powołanie i odkrył , że ma talent fryzjerski i zaplatał warkoczyki Schmelzerowi.
Niestety czas wybił godzinę 12:00 i spotkanie zaczęło się. Pierwszy był Kuba potem Robert ... na samym końcu znalazł się Reus. Klaudia niepewnym głosem zaprosiła go do gabinetu.
- Cześć.-powiedziała oschle
- Cześć.-odpowiedział jej
- Jak wiesz za tydzień gracie mecz z Bayernem i do tego czasu ... - Klaudia nie dokończyła ponieważ przerwał jej Marco
- Klaudia ja... - Marco pozbierał się w sobie i  chciał jej powiedzieć jej to co od dawna zamierzał , jak tylko ja spotkał... - Ja ciebie kocha. Nie potrafię o tobie zapomnieć , nie śpię po nocach , nasz pierwszy pocałunek ... ja się po prostu w tobie zakochałem... A czy ty mnie kochasz?
Klaudia nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Powiedzie mu to samo...to co czuła? Łukasz? Jak się dowie? Te pytania dziewczynie zadawały się w głowie przez najbliższe sekundy. On ją chyba naprawdę kocha... Czego jej brak? Ma wspaniałego chłopaka , którego kocha , dach nad głowa , planowali razem przyszłość. A teraz? Ma to wszystko przekreślić ?
- Marco... nie dam ci teraz odpowiedzi ja ... nie wiem .... Ja to wszystko to czść
- I tak bede o ciebie walczyć.-i zniknął za drzwiami.
Klaudia jeszcze miała trzech piłkarzy i mogła iść do domu. Postanowiła , że zadzwoni po Olę aby do niej przyszła. Ta oczywiście się zgodziła. Gdy tylko Klaudia wróciła do domu zaraz przyjechałam Ola.
- Cześc.Wejć - zaprosiła ja Klaudia
- Cześć Klauduś. No co się stało?
- Czekaj. Klaudia zamknęła drzwi do sypialni. Marco...
- Zastanowiłaś się ?
- Nie... Jak wiesz miałam dzisiaj do pracy. Miała spotkania i on tez był nie. I powiedział mi , że mnie kocha , myśli o mnie.  Zapytał sie czy ja go kocham. Rozumiesz!Ja nie wiem co mam zrobić.- i rozpłakała się Klaudia
- Ej spokojnie.-przytuliła ją-Wszystko będzie dobrze.. Potrzebujesz czasu aby się zastanowić , przemyśleć kilka spraw. Masz za dużo na głowie.  Nie bądź zdziwiona , że wszystkiego nie ogarniasz.  Ale co mu powiedziałaś?
- Aby poczekał , że nie mogę teraz na to pytanie odpowiedzieć.
- I dobrze powiedziałaś. Pamiętaj Ola jest z tobą.
- Wiesz co jest najgorszego?
- Nie.
- Że miły kochający Klaudie Łukasz , który się o nią troszczy i dba , pilnuje... zdradziła go...
- Nie martw się ,  wszystko się ułoży...
Rozdział krótki jak wiecie muszę jeszcze lekcje odrobić. :pp
Ten rozdział dedykuje mojej kochanej czytelniczce - Lenie Klopp , która całuję i gorąco pozdrawiam :*
Komentujcie to bardzo motywuje !!!